Punkt wyjścia
Firma tradingowa miała zespół marketingu i założycieli z wyraźnym głosem. Problem był pośrodku. Zarząd nie chciał pisać postów na bloga ani kampanii w social media. Marketing z kolei nie trafiał jakości, którą kierownictwo zaakceptuje.
Problem
- Zacięta akceptacja. Teksty chodziły góra-dół. Nikt nie był zadowolony.
- Głos żył w głowach założycieli. Podcasty, Slack, materiały wewnętrzne. Nie w briefie dla marketingu.
- Mało treści. Zanim coś przeszło, kampania powinna już być na zewnątrz.
Rozwiązanie: agent w głosie założycieli
Zbudowaliśmy własne GPT na wewnętrznych danych. Transkrypty podcastów, Slack, materiały, które firma już miała. Agent wyłapał z tego tone of voice zarządu.
Jak to działa:
- Kontekst z firmy, nie z internetu. Agent czyta to, co założyciele naprawdę powiedzieli i napisali.
- Szkic w ich głosie. Marketing dostaje tekst nieodróżnialny od tego, co napisałoby kierownictwo.
- Człowiek akceptuje wynik. Nie każde słowo. Runda się skraca, bo jakość wyjściowa już pasuje.
Co się zmieniło
- Treści wychodzą. Zespół marketingu produkuje dużo więcej tekstów i kampanii, i szybciej.
- Mniej frustracji. Zarząd przestaje przepisywać każdy akapit.
- Głos zostaje w firmie. Gdy odejdzie copywriter, agent zostaje. Kontekst jest w systemie, nie w jednej głowie.
Co z tego wziąć do siebie
- Zły wynik to zły kontekst. Gdy agent pisze obok głosu, brakuje podcastów, Slacka albo handbooka. Nie „lepszego modelu”.
- Nie trenujcie na internecie. Własny głos jest w tym, co już powiedzieliście. To trzeba dać agentowi.
- Akceptujcie wynik, nie każdy draft. Jeśli pierwszy szkic brzmi jak wy, runda skraca się sama.
Jak to spróbować u was
Jeśli chcecie coś podobnego u siebie, zacznijmy od 15-minutowej rozmowy. Sprawdzimy, czy to ma u was sens i które ze szkoleń będzie najlepszym startem. Kolejne przykłady są w dziale Realizacje.